dsc_3787kwiat.jpg26 grudnia 2016

Śniegiem nie posypało, mrozu nie było - Święta w deszczu i przy temperaturze do +9 stopni! Tak w ostatnich latach bywa. Zimy już nie są takie ostre, więcej ptaków pozostaje z nami, bo łatwo im przetrzymać zimę. Dwa dni przed Świętami na Ursynowie żerowało stadko ponad 40 szpaków! I oczywiście - jemiołuszki ...

Na jemiołuszki wyprawiliśmy się 25 grudnia, w pierwszy dzień Świąt. To był najmniej szary dzień tego świątecznego okresu. Nie tylko my to dostrzegliśmy. Ptaki też były bardziej radosne. Wiele z nich kąpało się w kałużacj. Jemiołuszki też, ale zdjęć nie mam, bo wtedy nie byłam z aparatem ... Szkoda!

dsc_2645jemiol.jpg

Ale przyleciało duże stado. Podzieliło się na grupy. Jedne siedziały na brzozach, inne na topolach a jeszcze inne na krzewach jarząbu. Grupka objadała jemiołowe kule, inne - bardzo płochliwe - wciąż zmieniały lokalizację, przestraszone przez przechodzących ludzi lub dźwięki samochodów. 

dsc_2127jemiol.jpgTego dnia dużym popytem cieszyły się smakołyki na moim balkonie.  Bogatki, modraszki, wróble, mazurki pożerały ziarno, skubały kulę tłuszczową, przepychały się na walcu ze słonecznikiem. A na jarząbie przysiadały spokojne mazurki, czekając na miejsce w karmniku.

 dsc_2582bogatka.jpg

                dsc_2547mazurek.jpg

 

 Tego dnia spotkałam też  młodocianego gawronka i kwiczoły na  jarząbach oraz dzwońca siedzącego na czubku drzewa i śpiewającego do nieba. 

 Niebo jednak bardzo krótko było jasne z przebłyskami słońca.    Jemiołuszki piękne w świetle, a jeszcze wspanialesze w słońcu, zaczęły wychodzić czarno na zdjęciach. Ukryte w bałaganie owoców i gałązek nie dawały szansy na dobre ujęcie.

 

 

Szbko napłynęły szare chmury i po południu znowu zaczął padać deszcz. 

Zima zimowa pewnie jeszcze będzie, ale Boże Narodzenie było bezśniegowe ... I już minęło ... Na balkonie i w mieszkaniu zostały jeszcze dekoracje, które cieszą oczy. Mam nadzieję, że ptakom też się podobają ...

dsc_2557swieta.jpg

 

22 grudnia 2016

Dzień wcześniej zaczęła się zima astronomiczna - mieliśmy najkrótszy dzień w roku. Od dzisiaj - obowiązuje zima kalendarzowa. Trzeba to tak określić, bo niestety atrybutów zimy - brak! Co prawda, w nocy temperatura spada lekko poniżej zera, ale w dzień - jest na plusie. Śniegu nie ma. Po tym, co w ostatnich dniach jesieni napadało, nie ma śladu. 

Dzisiaj wyszło słońce i poprawiło wszystkim nam humory. Bo te ostatnio szare i mdłe dni, były mocno frustrujące. Dzięki ładnej pogodzie, wreszcie dały się obejrzeć, a nawet sfotografować piękne jemiołuszki. To goście ze Wschodu - z Syberii, z dalekiej Rosji. Przylatują do nas, skuszone owocami jarzębin, jarząbów, oliwnika a także nasionami jemioły, którą bardzo lubią. 

dsc_2479hi.jpg

Hi, przyleciałam! - łapką macha do nas piękna jemiołuszka. Ptak niezwykły, egzotyczny bo ma japońską maskę na oczach, jedwabiście błyszczące piórka w kolorze śmietankowego różu, czubek, żółte zapałeczki na ogonie i różowe piórka na końcówkach skrzydeł. W locie lub w grupie ptaków siedzących na szczytach topól, słychać krystaliczne dźwięki - rozpoznawalne z dużej odległości. 

Jemiołuszki grupowo latają, razem żerują, trzymają się blisko siebie. Często widać jak ciasno siadają na poziomych gałęziach brzóz czy topól. Tworzą wtedy wieloramienne świeczniki, które na dodatek pięknie dzwonią, jak kryształki w kandelabrze, poruszane wiatrem. 

Tak się cieszę z dzisiejszego dnia! Jemiołuszki wniosły trochę radości do tych ostatnich dni, z wieloma przykrymi doniesieniami z Polski i ze świata. Żeby nowy rok przyniósł nam więcej nadziei i optymizmu! 

dsc_2411jemiol.jpgKiedy tak chodziłam po swoim osiedlu, spotkałam spore stadko wróbelków. Wygrzewały się w słońcu na krzaczku i w krzaczku, ćwierkając radośnie i podskakując. One gwarantują dobry nastrój i radość w miejscu, gdzie przebywają. Dlatego trzeba bardzo dbać o wróbelki i stwarzać im jak najlepsze warunki do życia!

 dsc_2230wrobel.jpg

17 grudnia 2016

Dzień dzisiaj szary, z mieszaniną mokrej mgły i siąpiących igiełek lodu ... A ptaszki - jakieś takie radosne, rozgrzane, goniące się wokół drzew i szczebiotliwe. Wróble i mazurki urządziły taki harmider pod moim balkonem, że co chwila wyglądałam, zaniepokojona ... I dzwońce dzwoniły, przelatując kilkakrotnie. Nawet były jakieś przymiarki do karmnika, ale na razie - nie odważyły się.
dsc_1790-kwiczo.jpg Spore stado kwiczołów zleciało się na jarząby w okolicy.
Jarząb przed moim balkonem, wciąż jeszcze zasobny w owoce, jak magnes przyciągnął liczne ptaki, w tym nawet trzy szpaki.

Oczywiście, wykorzystałam sytuację i zrobiłam kilkanaście ujęć. Musiałam ISO ustawić na 1600, potem zmniejszyłam do 1250. Było jednak wciąż tak szaro, że ruchliwe ptaki rozmywały się w kadrze. Albo dobrze wychodziły skrzydła, ale kręcący się łepek był rozmazany, albo cały ptak stawał się ezoterycznym aniołem bujającym nad gałązką z owocami ...
Zauważyłam, że ptaki lubią takie dni ... Bez słońca, w przyrodzie jest jakoś spokojniej, a brązowo-szare wróble, mazurki, kwiczoły stają się jeszcze mniej widoczne.  I ludzie są mniej aktywni, nie kręcą się tak po osiedlu, nie śmigają na rowerach czy desko-rolkach. Mniej jest głośnych rozmów, zatrzymywania się pod drzewem na ploteczki czy nawoływań dzieci, psów i siebie wzajemnie.

Płochliwe kwiczoły i tak podrywały się co chwila, i całe stado wzlatywało w niebo. Na szczęście, wracały ... Głód! Jeste jedzenie, trzeba jeść, a nie uciekać przed nieistniejącym niebezpieczeństwem.

dsc_1517bogatka.jpg

Oczywiście, bogatki, modraszki czy dzwońce świecą swoim upierzeniem wyjątkowo, właśnie w takim szarym, marudnym dniu ...
I zaraz nam weselej! dsc_1478mazurek.jpg

14 grudnia 2016 r.

W dn. 13 grudnia br. Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków (STOP) zorganizował w sali wykładowej przy warszawskim ZOO spogtkanie z ornitologiem Krzysztofem JANUSEM. Pojechałam, ponieważ temat był zachęcający. A mianowicie: "Czy ptaki krukowate wpływają na zgrupowania ptaków na terenach zurbanizowanych?".  
Krzysztof Janus, jak napisał STOP, jest ornitologiem z urodzenia. Bada ptaki i nietoperze na terenach miejskich, fascynuje go synurbizacja fauny. W swoich badaniach opisuje dynamikę zmian i zależności miejskich populacji ptaków. Obecnie realizuje doktorat w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie na Wydziale Nauk o Zwierzętach. Tematem pracy doktorskiej jest analiza drapieżnictwa ptaków krukowatych w stosunku do innych gatunków ptaków.

Jak się okazało, w ramach swojej pracy badawczej Krzysztof wytypował w Łodzi, Żyrardowie, Skierniewicach i w Warszawie 100-hektarowe obszary, na których liczył realnie wykorzystywane gniazda dwóch gatunków ptaków z rodziny krukowatych, tj. wrony siwej i sroki. Jednocześnie, sprawdzał jakie gatunki ptaków budujących gniazda otwarte (czyli nie w budynkach, nie w dziuplach i nie w budkach lęgowych), występują na tych obszarach i jaki jest ich sukces lęgowy.

Nie notowałam wszystkiego, bo szczegółowe dane nie są mi potrzebne. Natomiast, zainteresowały mnie wyniki dla wytypowanego obszaru na Ursynowie-Stokłosach!  Okazuje się, że na tym obszarze w r. 2016 lęgowych było 65 par srok i - jeśli dobrze pamiętam - prawie 20 par wron. Jednocześnie, Krzysztof znalazł na Stokłosach czynne gniazda jedynie!  5 gatunków ptaków, tj.: grzywacza, sierpówki, kwiczoła, piegży i kosa. W sumie ok. 25 gniazd otwartych tych właśnie ptaków. 

Z tego, co ja sama widziałam na swoim terenie, na Stokłosach,  to na pewno młode miała w tym roku para piegż. Na zdjęciu - rodzic w sezonie godowym. Wiem o 2 podlotach. Jednego sfotografowałam na murku pod blokiem. Karmienie drugiego, widziałam :)

                                                                             f81ec8c1686443019508db8a66cf905d.jpg    
        

        Uroczy podlotek :) Świetnie sobie radził, a jego mama bardzo odważnie odstraszała  kota.

         ff2a37b3590e49fdb712ce93673f79a2.jpg


Nawiązałam kontakt z Panem Krzysztofem Janusem i w miarę możliwości będę go wspierać swoimi obserwacjami i zdjęciami, dokumentującymi relacje międzygatunkowe, wewnątrz-gatunkowe i wszelkie inne zdarzenia w ptasim świecie na Stokłosach. 

Ptaki krukowate, zwłaszcza te najbardziej agresywne jak wrona siwa i sroka, zagrażają przede wszystkim lęgom ptaków, które mają gniazda otwarte, budowane na drzewach. Rzadko w takim zagęszczeniu srok i wron, inne ptaki jak grzywacze, sierpówki, gołębie miejskie, kosy, kwiczoły są w stanie doprowadzić do sukcesu lęgowego. Krukowate już na etapie składania jaj niszczą lęg, bo jaja zjadają. A kiedy wylęgną się młode, wyciągają je z gniazd pod nieobecność rodziców i zabijają. Okazuje się, że często nie zjadają swoich ofiar. Znajdowane są nieżywe, naruszone jedynie zabite ptaki, porzucone przez wronę czy srokę. Obydwa te gatunki niszczą sobie wzajemnie swoje lęgi. Wrony są przy tym silniejsze i częściej plądrują gniazda innych ptaków, zatem - wygrywają ze słabszymi srokami. 

Badania K.Janusa koncentrowały się na ptakach z gniazdami otwartymi. A przecież w diecie naszych ptaków krukowatych występują też wróble, sikory, mazurki i inne ptaki wróblowe, a nawet czasami gołębie miejskie. Nie raz słyszałam informacje o wróbelkach-podlotach wyciąganych z gniazda w murze budynku przez sroki. Sroka potrafi jakoś pazurkami uczepić się chropowatej ściany i siegnąć swoim długim dziobem do dziupli wróbli. Jest dla nich naprawdę niebezpieczna!

Czy grozi nam inwazja wron siwych na miasta? Właściwie dlaczego wrony siwe opuściły tereny wiejskie, rolnicze i tak chętnie przeniosły się do miasta? Dlaczego w Skierniewicach jest tak mało wron lęgowych i w ogóle mało wron i srok? Za to liczne tam są gatunki ptaków wróblowych, wyprowadzających udane lęgi.

Czy sroki będą ustępowały miejsca? A co z kawkami i gawronami. Kawki też są dość agresywne, ale coraz mnie mają miejsc do zakładania lęgów, na co potrzebują dziupli/stropodachów w budynkach/skrzynek lęgowych.  Gawrony boją się zarówno swoich kuzynów z rodziny, jak i ludzi. A ludzie nie lubią gawronów i wycinają im drzewa. Miejsca dla lęgów gawronów w mieście, kurczą się. K. Janus powiedział, że obserwuje się stopniową zmianę zachowań gawronów: z bardzo licznie kolonijnego ptaka, gawrony przekształcają się w ptaki żyjące w koloniach złożonych z 3-4 par. Jest to rzeczywiście sposób na, w miarę, mało inwazyjne dla ludzi egzystowanie tych ptaków na osiedlach miejskich. 

Znam 7-gniazdową kolonię gawronów na Stokłosach. A, może to już jednak inna dzielnica Ursynowa? Osiedle na Skraju? Muszę to jeszcze sprawdzić. 

Warto było posłuchać wykładu Pana Janusa. A teraz, czekam na wyniki jego badań i pracę doktorską, która powstanie za jakiś czas. Powodzenia! młody ornitologu :)

8 grudnia 2016

Koleżanka już dwa razy odwiedzała to samo miejsce w rej. wiaduktu i Alei Witosa. Tam, gdzie buszują szczygły. Namówiła mnie :)
W czwartkowy poranek przyjechałam na miejsce i poszłyśmy w głąb chaszczy.  Szaro było, choć na horyzoncie majaczyły przebłyski słońca. Dawały nadzieję na rozjaśnienie nieba ... Niestety, to była tylko nadzieja. Przez cały czas trwała mniejsza lub większa szarość a na dodatek zaczął wiać porywisty wiatr. 
To widać. Gawron siedzi na słupku, a wiatr robi mu z piór prawie kaptur na głowie ... Piękne, grafitowe ptaszysko.  Ładnie mi pozował, no ale my idziemy na szczygły!                               

dsc_1366gawron.jpg    

 

 

 

 

 

 

 

 

Z Wikipedii: "Szczygły należą do najładniej i najjaskrawiej upierzonych europejskich ptaków. Obie płci są podobnej wielkości. Najbardziej charakterystyczną cechą jest karminowoczerwona "twarz" (maska), kontrastująca z czarnym wierzchem głowy i pręgą za uszami  oraz z białymi policzkami. Upierzenie na grzbiecie kasztanowobrązowe, boki głowy, podgardle, pierś biała z niewyraźną brązową przepaską, brzuch i kuper białe. Szczygły mają żółtobiałe dzioby, ciemniejsze na końcach. Tęczówki oczu, podobnie jak nogi, są brązowe.  Pod względem rozmiaru jest mniejszy od wróbla i ma rozwidlony ogon.".   Szczygieł waży 16 g. To prawdziwe maleństwo. :) Kolorowy klejnocik.

Idziemy i nasłuchujemy. Bo tych malutkich ptaszków, siedzących gdzieś w badylkach, może daleko, nie widać ... Można je usłyszeć. I usłyszałyśmy, a potem - zobaczyłyśmy. Stadko - jakieś 25 osobników, lecących w lewo, potem wracających i ... no, niestety, opadających na badyle i znikających nam z oczu.   

dsc_1386szczygly.jpg

Złapałam jako-tako lecące szczygły i bardzo się z tego ucieszyłam. Na pierwszy raz to i tak dobrze. Bo byłyśmy w tym miejscu jeszcze co najmniej godzinę, a szczygły przelciały tylko raz - bardzo szybko i już mniejszym stadkiem. Chyba ten wiatr tak je rozproszył.

Tu 3, tam 5 - widoczne były siedzące na szczytach drzewek. A potem, jak to one, spadające w dół i znikające w chabadziach. Podobno, ich podstawowe pożywienie na tym terenie to szczeć pospolita. Ale mnie wydawało się, że owocostany tej rośliny są puste. To co właściwie te szczygły tu znajdowały? Może też z tego powodu były takie ruchliwe. Bo wciąż nie mogły znaleźć porządnego miejsca do pozostania dłużej ...

dsc_1405szczygielki_1.jpg

Trzeba było wracać. Za zimno, za szaro, za duży wiatr, a szczygłów brak!

Zatem, do następnego razu, ptaszki :) 

 

2 grudnia 2016

Rano za oknami widać było roślinność, krzewy, drzewa, placyki, dachy samochodów całkowicie zasypane śniegiem. Gawrony smętnie chodziły po białym puchu, nie za bardzo wiedząc co z tym zrobić ... Słychać było pokrzykiwania kwiczołów, przelatujących nad osiedlem. Sroka z gałęzi orzecha włoskiego rozglądała się po okolicy, wypatrując jakiegoś jedzenia ... Zaczęła obskakiwać balkony.

Modraszka nie miała takich dylematów. Na śniegowych pacynkach czuła się całkiem dobrze. Jedyne, co ją interesowało, to dostępność czerwonych owoców jarząbu. Nadają się do jedzenia czy zamarzły na kość?   Dziobała owoc energicznie, zmieniając ustawienie - raz z prawej,  raz z lewej, nie odpuszczała. I miała rację, bo po pewnym czasie dobrała się do wnętrza i wydobyła smakołyk, czyli pesteczkę.

dsc_1113modra.jpgb3c475b8ce4a4f0cb3fd3dd492d645e7.jpg

Na zimowy jarząb przyleciały też  kwiczoły. No, proszę, taka gwałtowna zmiana pogody, a ptaki - jak gdyby nic. Swoje robią, czyli latają, szukają jedzenia i wydobywają znajome owoce spod śniegu. 

Było ich kilka, niewielkie fragment stadka, które oblatywało osiedle. One krzyczały po swojemu, darły się sroki, krakały wrony ... Może to taka nerwowa reakcja z powodu nieoczekiwanego śniegu. Ludzie na pewno nie byłi na to przygotowani. Ptaki może czuły coś wcześniej i nie przeżywały takiego szoku, jak my ...

dsc_1202kwiczol.jpg    dsc_1211kwicz.jpg

Z przyjemnością obserwowałam czekoladowe grzbiety tych pięknych kwiczołów. Dzisiaj w ogóle były mniej płochliwe. Miały cel: najeść się, bo zima na całego. Człowiek na balkonie? No, to co? Przecież jest w pewnej odległości i nie zachowuje się agresywnie. Bardzo dobrze, kwiczołki. Ja jestem przyjacielem ptaków i nie trzeba mnie się bać :)

Czy zrozumiały to także dzwońce? Bo i one pojawiły się na jarząbie! Dzioby usmarowane owocami, które musiały być jedzone w innym miejscu, oczki ciekawskie, lustrujące :)

 dsc_1163dzwonek.jpg                                           dsc_1157dzwoniec.jpg

Ten pierwszy, śnieg szybko zaczął wilgotnieć, co dzieci wykorzystały do lepienia bałwanów. Pod koniec dnia stopniał w dużym stopniu i zrobiło się brejowato.
Następnego dnia niewiele z niego pozostało. Jedynie na świerkach leżały płaty śniegu, na których kręciły się spragnione wody kwiczoły. Nie wiem, czy dobrze to oceniam? Może one po prostu lubią śnieg? Bo przecież wszędzie są kałuże na ulicach i można napić się wody. To po co wlatują wysoko na świerki i dziobią śnieg?

dsc_1298kwiczol.jpg

dsc_13192kwipion.jpg   

Napatrzeć się nie mogłam na te piękne ptaki! Jaka finezja wzoru, ile kolorów i jakie zestawienie! Ptak stojący na śniegu wygląda jak figurka z porcelany.

Potem już takiego opadu śniegu nie było. Za to kwiczoły jeszcze dwa razy urządzały naloty na jarząbowe drzewka i wyjadały śnieg z gałązek świerkowych.

A na moim balkonie ruch przy karmnikach ... Ale o tym innym razem.

Pozdrawiam :)

 

21 listopada 2016

Korzystając z ciepłych i słonecznych dni, zrobiliśmy sobie wycieczkę
poza Warszawę. Już dwa razy byliśmy w Pruszkowie.  dsc_0125staw.jpg
Mają tam piękny Park Potulickich ze stawami, wysepkami, mostkami, ławeczkami. Rosną stare, piękne drzewa, krzewy i jest roślinnie bogato ...
Co ciekawe, w parku stoi tablica na temat ptaków, które można spotkać tu i w okolicy oraz porady dotyczące karmienia ptaków zimą - bardzo ładna tablica.

A obok, znane mi już z kilku parków w Warszawie, zielone urządzenie na karmę za pieniązek, dla kaczek i łabędzi.  Niestety, z mostku ludzie karmili ptactwo wodne wyłącznie bułami i chlebem ... :(

dsc_0266tablica.jpg dsc_0268karma.jpg

W ciągu tych dwóch, niedługich czasowo, spacerów po parku i okolicach spotkaliśmy, zidentyfikowaliśmy a ja sfotografowałam następujące gatunki ptaków: 

sójka (dwa razy po 2); dzięcioł zielony (2);
                                      dsc_0188sojka.jpg                  
dsc_0638zielony.jpg  krzyżówki (samce i samice) pływające i odpoczywające;   łabędzie nieme, w tym dwa młodociane (razem 5);

dsc_0165rodzinka_1.jpgmyszołowy (3); mewy śmieszki, kilka siwych i dwie srebrzyste;

      dsc_0760myszo.jpg

 gawrony, wrony, sroki, kawki;dsc_0131gawron.jpg

wróble i mazurki; oczywiście gołębie miejskie (bardzo dużo!) I jeszcze jeden ważny osobnik: kaczorek mandarynki. Śliczny, kolorowy, czyściutki, zachwycający!

dsc_0251mandaryn_1.jpgNaprawdę bogaty w ptaki teren i warto  będzie zaglądać tam częściej :)

Natomiast, jeśli chodzi o stawy Pęcickie, to  spotkała nas niemiła niespodzianka! Okazało się, że stawy owszem, są, ale dojśc do nich nie można. Wszędzie ogrodzenia, parkany, żadnego dostępu do brzegu. Widać było mewy na ziemi, bo woda już zasadniczo spuszczona, ale nic więcej ... 

dsc_0708mewy1.jpg 

Mewy zresztą, poderwały się całą gromadą, spłoszone kołującymi wysoko, trzema myszołowami. To było jedyne widowisko, jakie urządziły nam mewy! Po drodze do stawów, mijaliśmy stadninę koni. Koniki rżały, a jeden młodzieniec hasał radośnie w zagrodzie. Aż mama musiała go uspokoić, tak się rozbrykał!

dsc_0706brzozy.jpgBrzozy jesienią, podobnie jak i wiosną, są obsypane delikatnymi,
kolorowymi listkami. Pięknie jest w słońcu!

Warto wpaść na jeden dzień do Pruszkowa :)

 

11 listopada 2016

Pierwsze płatki śniegu latały w powietrzu dwa dni temu. Ale dzisiaj, czyli w świąteczny piątek, świat za oknem został całkowicie otulony białą kołderką. Śnieg leżał na drzewach iglastych, na trawnikach i oblepiał wiszące jeszcze, wielkie liście kasztanowca.

A jak ptaki zareagowały na zimę? Dla wielu z nich to przecież pierwsza zima w ich życiu i całkiem nowe doświadczenie ... Kiedy wyjrzałam przez okno, nie zobaczyłam żadnego wróbla, ani sikory. Tylko SROKA buszowała w świerkowych gałęziach, strącając płaty śniegu ... Na trawniku, jak zawsze mocno zajęty z głową i dziobem pochylonymi w dół, dreptał GAWRON. Pewnie poszukiwał pędraków w ziemi albo ukrytych gdzieś między liśćmi, orzechów, które sam przed sobą schował ;) 

Po kilkunastu minutach nadleciało stadko WRÓBLI, kilka sikor BOGATEK i MODRASZEK (tych ostatnich jest zawsze mniej, ale są odwazniejsze i bardziej aktywne) a w końcu usłyszałam srebrzyste głosy DZWOŃCÓW.  Wysypałam dwie garści słonecznika  na podłogę mojego balkonu. To jest otwarty taras, więc ptaki czują się tu swobodnie i nie mają oporów przed lądowaniem poniżej barierek. Oczywiście, rzuciły się na jedzenie od razu! 

dsc_9960dzwoniec.jpg   dsc_9925wroble.jpg

Po nich, a w zasadzie - z nimi - przyleciały trzy gołębie. Oj, tak, one zjadłyby wszystko w minutę. Na razie muszą poczekać, a najlepiej - niech się tu za bardzo nie kręcą. Zawsze mogą znaleźć coś do jedzenie pod śmietnikiem, ponieważ żywią się prawie wszystkim. No tak, to jest problem z tymi dużymi, upartymi i wciąż głodnymi GOŁĘBIAMI.  Żal mi ich, bo przecież lubią dobre jedzonko.

Z drugiej strony mieszkania, na parapecie, też posypałam słonecznika. Ptaki przyleciały, rozległo się intensywne tupanie i stukanie dziobkami o parapet. Stukają wróble, mazurki a najgłośniej - dzwońce. Bo sikory łapią ziarenko i szybko odlatują na gałązkę. Tu, trzymając ziarenko między łapkami, szybciutko dziobią, wyłuskując z łuskanego słonecznika, sam środek, to co one najbardziej lubią. 

Tak było rano ....

W południe, wypełniłam ziarnem słonecznika plastikowy walec z czterema otworami i żerdkami do siadania dla ptaków. Bardzo byłam ciekawa, kto pierwszy zacznie korzystać z tego wygodnego dozownika pokarmu. Tak, jak się spodziewałam - BOGATKA pierwsza przysiadła przy otworze i zaczęła wyciągać ziarenko po ziarenku.

Do wiszącego nad balkonem drewnianego karmnika wrzuciłam sporą garść karmy-mieszanki ziaren i nasion, którą już wcześniej kupiłam (przez internet) w firmie polecanej przez OTOP.  Karma jest zbilansowana a składniki dobrane tak, że mają zaspokoić wybredne apetyty dzikich ptaków wróblowych, które zimą pojawiają się w karmnikach. Moje ptaszki są zepsute słonecznikiem, ale jeśli będzie go mało, przestawią się - mam nadzieję - na bardziej zróżnicowaną mieszankę wszystkiego, co ptak powinien zjadać.

W ten sposób, sezon karmnikowego dokarmiania ptaków - uważam za otwarty! Zapraszam wszystkie ptaszki na dobry posiłek, podawany regularnie i bez przerw przez całą zimę! Woda do picia też jest! I będzie nawet w czasie mrozów. :)  

8 listopada 2016

Dawno już nie było tak pięknej pogody ... Na niebie trochę chmurek, przyjemny błękit, lekki wiatr. Świetna pogoda na dłuższy spacer. Zatem - z Ursynowa nad Wisłę w okolice mostu Poniatowskiego. Spodziewałam się zobaczyć wiele ptaków odpoczywających na piaszczystej łasze wokół jednego z przęseł mostu.

Nic nie było! No, niezupełnie ... Dwie WRONY SIWE spacerowały po "plaży", a jedna z nich nawet się wykąpała. Oczywiście, w słońcu szybko wyschną jej pióra. Lepiej teraz, bo nie wiadomo jak długo trzeba będzie czekać na następny słoneczny dzień w listopadzie. Na dodatek, po wschodniej stronie piaszczystej łachy, zobaczyłam płynące - jak po sznurku - trzy NUROGĘSI. Wszystkie w szatach godowych, samce. Białe upierzenie, ciemne kaptury, czerwone dzioby.

dsc_9648nurogesi.jpgDobrze, że chociaż nurogęsi spotkałam. Poza nimi,
nie było innych ptaków wodnych na Wiśle.

Kiedy tak szłam bulwarem, obserwując niebo i wodę,
zobaczyłam przelagtującego KORMORANA. Bardzo się spieszył :)

dsc_9653kormoran.jpg

Przeleciały też mewy - ŚMIESZKA i SREBRZYSTA. Dziwne! Nad Wisłą, w tym rejonie zazwyczaj więcej mew latało, na ogół też pływały tu krzyżówki, a teraz - nic!

Kiedy zobaczyłam barki oraz jakieś inne urządzenia techniczne przy prawym brzegu Wisły, zrozumiałam dlaczego ptaki wyniosły się w inne, spokojniejsze rejony. Tylko jeszcze jeden kormoran pokazał swoje możliwości lotu i lądowania na wodzie.   Przecież nie po to tu jednak wskoczył, żeby się popisywać ... Kormoran wspaniale nurkuje i często wyłania się z rybą w dziobie. Tym razem chyba łupu nie było. Przynajmniej ja, nie zauważyłam.

Ot, i tyle moich obserwacji na Wiśle.

dsc_9673kormor.jpg


2 listopada 2016

Deszcz pada, wiatr szarpie, liście lecą prawie poziomo, słońca ani na lekarstwo! To nie jest dobra pogoda na fotografowanie ptaków w terenie.

Zatem rozglądam się za ptakami na drzewach i krzeewach, siedząc lub stojąc w mieszkaniu. I tym sposobem wypatrzyłam dzisiaj  SOSNÓWKĘ (Periparus ater) na czubku świerka

   dsc_9124-sosnowka.jpg

dsc_9104pelzacz.jpgi PEŁZACZA LEŚNEGO (Certhia familiaris) na pniu lipy. Nawet oba ptaki sfotografowałam. Zdjęcia są wybitnie dokumentacyjne, czyli w zasadzie nie nadają się do publicznego pokazania, ale pokażę ...

Pełzacz leśny ma trochę krótszy dziób, dłuższy tylny pazur, jaśniejsze upierzenie na brzuszku i szerszą białą brew niż pełzacz ogrodowy. Sosnówka z kolei, na pierwszy rzut oka, jest bardzo podobna do bogatki. Jednak ma dużo mniej żółtego koloru na brzuszku, nie ma czarnego krwata, większą głowę z czarną czapeczką, na czubku której widoczny jest biały paseczek. Na pokrywach sosnówka ma dwa białe paseczki.

Oba ptaki - pełzacz leśny i sosnówka - pozostają w czasie zimy na danym terenie, jeśli znajdują dość pokarmu i schronienie. Jeśli zima będzie bardzo mroźna, a pokarmu nie znajdą, przeniosą się na południe Polski lub nawet Europy.

Szpaki i kwiczoły znalazły sobie zasobniejsze drzewa jarząbu na osiedlu i nie przylatują już tak masowo przed mój balkon, jak do tej pory.  Nie będzie już chyba tak dobrych ujęć, jakie miałam w dniach 28 i 29 października.

Spece od pogody zapowiadają rychłe nadejście zimy ze śniegiem i mrozem....

28 października 2016 r.

Zimne wietrzysko  przeganiało chmury po niebie.  Robiło się szaro i ołowiane mazaje przysłaniały świat, ale chwilami przejaśniało się. Wciąż miałam nadzieję, że wyjrzy słońce. W końcu stwierdziłam, że czekanie na lepszą pogodę, nie ma sensu.  Zdecydowałam się zrobić dokumentację z nalotu kwiczołów i szpaków na jarząb mączny rosnący przed moim balkonem.  Nie wiadomo, kiedy taka sytuacja znowu się powtórzy. Owoców coraz mniej. Kolejny wiatr i mocny deszcz wiele ich zrzucą na ziemię, a ptaki dopełnią reszty ...

dsc_7869kwiczol.jpg 

Kwiczołów było ponad 20. Szpaków ok. 40. Nalatywały na drzewo falami, wzajemnie się przeganiając i odstraszając skrzekliwymi głosami i gwizdaniem. Płoszyły się przy każdym podmuchu wiatru lub ruchu firanki na moim oknie. Musiałam jednak otworzyć drzwi balkonowe, żeby zrobić jakieś sensowne zdjęcia. 

Piękne ptaki. Głodne, to było widać. Skąd przyleciały? Czy to nasze kwiczoły? A może taki przelot migracyjny - kierunek południowy-zachód Europy. Ale kwiczoły zimą są na naszym osiedlu. Dostają ode mnie kawałki jabłek, owoce suszone, ziarno. Tak jak i reszta ptaszków.
Czerwone kuleczki znikały w dziobkach kwiczołów z wielką szybkością. Drugie tyle lądowało pod drzewem. Jak nadejdą chude dni, te opadłe owoce też się ptakom przydadzą. Żeby tylko dozorca wszystkiego nie wygrabił i nie zniszczył tej ptasiej stołówki. No, ale żeby tego nie zrobić trzeba mieć trochę serca, trochę wiedzy i dużo wyobraźni, a nawet - gram empatii. Nie spodziewam się tego, niestety, po dozorcy z rurą spalinową do gonienia listków po chodnikach i drogach osiedlowych. :(   

dsc_7888kwicz.jpg

 

 

 

 

 

 

 


Do żerujących kwiczołów dołączyły równie głodne szpaczki. W zasadzie, one znają to miejsce, bo są na Ursynowie od dawna. Latają grupkami i dobrze wiedzą,  gdzie co rośnie i jaki jest do tego dostęp. Naprawdę, obrodził nasz jarząb w tym roku  "na bogato" ...

Ciekawie zachowywały się wróble, które mój balkon i to drzewo, traktują jak swoje. Widać było, że nie tylko są zaniepokojone. One były po prostu rozzłoszczone na tych intruzów, rzucających się - z pewnością bez pytania - na czerwone kulki. Wróble też od czasu do czasu skubią owoce jarząbu. Chwilami odbywały się więc gonitwy szpaków i wróbli, wróbli i kwiczołów i wszystkich ptaków razem ...

dsc_8169szpak.jpg

No trudno, musiały się pogodzić z tą sytuacją.  Na zdjęciu, samiec wróbla obserwuje poczynania szpaków i kwiczołów, usadowiony na wygodnej gałązce, lekko ukryty za żółtym listkiem. Skoro nic nie można zrobić, to trzeba nalot przeczekać :)

A po południu zaczęło padać. I tak się rozpadało na całego ... Ej, ten październik!

 

dsc_8196wrobel.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

26 października 2016 r.

Rano - pada, w południe - mży, ale nie pada, wieczorem ... Eee, wieczorem to już nie ma znaczenia czy pada, czy nie :(  Słońca jak na lekarstwo. Raz w tygodniu, może ze dwa - na kilka chwil, od czasu do czasu ... W taki dzień, kiedy nie świeci słońce, patrzę na kolorowe liście drzew i żal mi, że brak im żywych barw. Patrzę na szpaki przeskakujące z gałązki na gałązke. Wydaje się, że  są czarne, a przecież ich pióra w promieniach słońca, mienią się kolorami tęczy. Białe plamki w kształcie litery V pięknie kontrastują z ciemną barwą piór szpaków. Liście szybko opadają, szpaki zbierają się w stada i niedługo odlecą - a słońce nie świeci!

A wróble w takie ponure, deszczowe dni w ogóle znikają wśród liści. Wytężam wzrok. Słyszę, ale prawie ich nie widzę. Bo nawet piaskowe upierzenie wróbli inaczej wygląda w słonecznym oświetleniu. Błyszczą im oczki, połyskują dziobki. I z tej radości, wróble nagle stają się widoczne w krzaku czy na trawniku. I tak jest ze wszystkim, prawie ...

obraz25102golab.jpg

Gołębi jednak nikt nie przeoczy. Szczególnie, kiedy przysiadają na barierce balkonu, ustawiając ogony do środka. Wołam wtedy -"Ogony na zewnątrz!". Wiecie, dlaczego? Na pewno każdy, kto choć raz miał gołębie na balkonie, wie że ich nieprzyjemne odchody lądują nie tam, gdzie trzeba. A potem, jest sprzątanie. Myślę, że to podstawowa wada tych pięknych ptaków. Z daleka - szare, ale z bliska widać tonacje i barwy - na szyi, po bokach ciała. Mają też swoją mimikę, kiedy przekrzywiają łebki, przyglądają się uważnie i wnikliwie, jakby chciały zrozumieć człowieka ... A ciemno różowe łapki gołębi są mięciutkie i bardzo przyjemne w dotyku. Lubię gołębie. I zawsze interweniuję, kiedy rodzic pozwala dziecku gonić gołębia po trawniku ...

23 października 2016 r.

Po kilku dniach szarych, deszczowych i chłodnych, pogoda odrobinę się poprawiła. Wzięłam aparat i wyszłam w osiedlowy "teren". Ptaki śpiewały (sikory), ćwierkały (wróble), gwizdały (szpaki) i skrzeczały/krakały (krukowate). 

Zrobiłam fajne zdjęcia kawkom. Gawrony nie  miały chęci na bliższy kontakt ze mną i szybko odleciały. Bogatka zatrzymała się na chwilę na drzewie, ale bardziej zainteresowana była tym, co znajdzie pod korą ...

d64f3d05a1a9482bb82b44394dc4dd1d.jpg

Usłyszałam stukanie na wyższej gałęzi. Acha! Dzięcioł! Stukał, pukał, okrążał pień i wspinał się po konarach, przelatywał to tu, to tam. Udało mi się wydobyć go z cienia i zrobić kilka fotek dokumentacyjnych. Dopiero na ekranie komputera zidentyfikowałam ptaka. To jest dzięcioł BIAŁOSZYI.  Bardzo podobny do dzięcioła dużego, ale znacznie rzadszy.

Ale rarytas mi się trafił!